Owad zabija szybko. Zżera łyko, przez które woda jest transportowana z korzeni do korony. Potem wysychają liście, a na korze pojawiają się brunatne plamy i drzewo zaczyna wysychać. Niestety, jedynym sposobem na wygraną w walce ze szkodnikiem jest wycinka zaatakowanych przez niego dębów i spalenie ich kory razem z insektem.
- Jeśli opiętek jest na jednym drzewie, to jest prawie pewne, że zaatakuje rosnące obok - mówi Tomasz Szymczuk z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.
Leśnicy codziennie kontrolują drzewostany. Z ich szacunków wynika, że najgorzej jest w lasach pod Miękinią, Oławą i Obornikami Śląskimi. Dęby giną też w okolicy Lubina i Legnicy. Tylko w liczącym około 300 hektarów Leśnictwie Jary pod Obornikami do wycięcia jest blisko tysiąc dębów. Każdy z nich ma co najmniej 90 lat, ale są wśród nich i dwustuletnie okazy.