Opracował: Tadeusz Steć
Jelenia Góra, 1960 r.
/wiadomości i ciekawostki historyczne/
Jeśli jednak spojrzymy na Cieplice w całokształcie osadniczych procesów doliny Bobra i wiedzą naszą uzupełnimy archeologicznymi znaleziskami, to inny może mniej romantyczny, ale mimo to interesujący otrzymamy obraz. Wczesnośredniowieczne groby słowiańskie i bezpośredniej bliskości źródeł świadczę, że znane były one człowiekowi na długo przed XIII w. Należały one zapewne do licznych na obszarze jeleniogórskiej kotliny pogańskich źródeł kultowych, w których słowiański Bobrzanin, nad rzeką przeważnie mieszkający, czcił miejsce, gdzie w tajemniczych uroczyskach w odwiecznym pulsowaniu matki – ziemi rodziła się rzeka: zazwyczaj dobra żywicielka, dostarczająca wody, ryb, ściągająca do wodopoju zwierzynę, czasem zaś groźny wszystko niszczący żywioł, który ubłagać trzeba było darami i ofiarami.
Postawienie w r. 1175 jakiejś chrześcijańskiej kapliczki przy ciepłych źródłach było powszechnie w owych czasach stosowanym sposobem „legalizacji” starego kultu pogańskiego. I w tym przypadku zastąpiono dawne bóstwo źródlane Janem Chrzcicielem, także patronem wód i źródeł.
Zresztą zabobonna wiara w cudowne właściwości cieplickich wód utrzymywała do naszych niemal czasów. Schickfuss w swojej "Kronice Śląskiej", wydanej w r. 1625 pisze, że w dzień św. Jana z całego Śląska ściągają do Cieplic pielgrzymki, by wziąć udział w obrzędzie niemal rytualnej kąpieli. W dniu tym bowiem źródła mają cudowną siłę: chorym przywracają zdrowie, zdrowym zaś dodają takiej mocy, że cały następny rok nie dokuczy im żadna choroba…
W świetle tych wszystkich legend i historycznych faktów widzimy, że gorące wody cieplickie, wywodząc swój rodowód z zamierzchłej starożytności, były najstarszymi źródłami leczniczymi na Śląsku, a jednymi z najstarszych w Polsce.
Druga połowa XIII w. jest okresem intensywnej kolonizacji puszczy sudeckiej w górnej dolinie Bobra. To też powierzenie strzegomskim Joannitom przez księcia Bernarda Lwóweckiego w r. 1281 "Ciepłego Źródła" ("Calidus Fons") wraz z łanami "roli, łąki, lasu" pod kolonizację i uprawę, nie byłoby niczym specjalnie interesującym, gdyby nie fakt, że chodzi tu o jedyny w owych czasach zakon trudniący się opieką nad chorymi i prowadzący pierwsze w Europie szpitale. Lecznicze źródła musiały być również powszechnie znane i odwiedzane, jeśli otrzymują aż tak fachową opiekę.
Koło źródeł w tym samym jeszcze roku staje klasztor, mały szpital i osada, w której mieszkańcy - jak głosi dokument - zwolnieni są na 20 lat od podatków i danin: była to więc osada nowa, założona, jak wówczas mówiono - na "surowym korzeniu".
Fakt, że już od samego początku sercem i centrum osady były źródła, i że w tym samym Cieplice już w XIII wieku były uzdrowiskiem, potwierdza (poza charakterystyczną nazwą osady "Ciepłe Źródło") inny dokument zaledwie 7 lat późniejszy od "metryki" Cieplic z r. 1281. Dokument ten możemy uznać za akt erekcyjny pierwszego "domu zdrojowego" – gospody wzniesionej za zgodą następcy Bernarda – księcia Bolka I Świdnickiego – przez zapobiegliwych mnichów – Joannitów dla wygody przybywających tu chorych. Ale oddajmy lepiej głos oryginałowi (tłumaczenie autora).
"W imię Pańskie. Amen. Ponieważ świat jest niestały i co dzień na skutek różnych przypadków się zmienia, przeto konieczną jest rzeczą, aby akty prawne, wymagające zapamiętania podać za pomocą pisma potomnych do wiadomości. Dlatego My, Bolko z Bożej Łaski Książę Śląski i Pan na Lwówku mocą niniejszego pisma pragniemy podać do powszechnej wiadomości, że czcigodnemu rycerzowi i zakonnikowi, Panu Konradowi, Komendatarzowi ciepłego źródła („Calidi Fondis”) z powodu licznych wyświadczonych nam usług – daliśmy za ogólną zgodą naszych jeleniogórskich obywateli, nieodwołalne zezwolenie na zbudowanie we wsi Malinnik takiej gospody, któryby służyła po wieczne czasy ku pożytkowi cieplickiego źródła i zakonu św. Jana. Aby zaś dać świadectwo tej darowizny, oraz by zachowała ona moc także i w przyszłości – kazaliśmy nasze pismo sporządzić i naszą pieczęcią opatrzyć. Dano w Jeleniej Górze roku Pańskiego tysiąc dwieście osiemdziesiątego ósmego, dwudziestego marca…"
Tyle mówi dokument. Pozostaje jeszcze kwestia, gdzie jest ten Malinnik i gdzie stała owa gospoda służąca chorym i pielgrzymom?
Otóż dawne Cieplice sięgały zaledwie do mostu na Podgórnej (k. poczty), od mostu zaś w stronę Jeleniej Góry, która również kończyła się już na dzisiejszej al. 15 Grudnia i Pl. Bieruta, ciągną się dwie wioski: Malinnik na prawym brzegu Podgórnej i Kamiennej, oraz Kunnersdorf na lewym brzegu (dzisiejsza ul. Warszawska w Jeleniej Górze). Przypuszczać należy, że gospodę, o której mówi dokument, to dzisiejsza „Śnieżka” przy ul. Komuny Paryskiej w Cieplicach.
Dla uzupełnienia tych rozważań o początkach Cieplic warto jeszcze kilka słów poświęcić najstarszym nazwom miejscowości. Pierwsze dwa dokumenty z r. 1281 i 1288 używają nazwy łacińskiej "Calidus Mons" - co znaczy dokładnie "Ciepłe Źródło". Natomiast w roku 1318 w rejenturze Archiprezbitera Gabriela di Rimini, który jako komornik papieski do ściągania zaległych dziesięcin objeżdżał parafię Śląska i egzekwował na miejscu proboszczów i należności spotykamy piękną nazwę CIEPŁOWODY (w oryginale: "CHEPLOVODE") - którą nawet niemieccy uczeni identyfikują z Cieplicami. Natomiast niemiecką nazwę "Warmbrunn" spotykamy o wiele później, bo dopiero w XV wieku. Były więc owe najstarsze „Ciepłowody” osadą polską i te polskie tradycje przewijają się nieprzerwanie przez dzieje Cieplic aż po niemal czasy współczesne.
Joannici – zwani też "Bożogrobowcami" lub "Rycerzami Maltańskimi" byli jednym z kilku rycerskich zakonów średniowiecznych, wyrosłym na kulcie miejsc świętych w Palestynie i w atmosferze wojen krzyżowych. Początki zakonu sięgają XI wieku. W roku 1099 w Jerozolimie przy hospicjum św. Jana służąc pątnikom wędrującym do Grobu Chrystusowego, Francuz Gerardus zakłada bractwo dla opieki nad pielgrzymami i chorymi. W r. 1113 papież Paschalis II zatwierdza owo bractwo i nadaje mu własne konstytucje. Po śmierci Gerarda kierownictwo bractwem obejmuje Raymond de Puy, który zobowiązuje braci do mniszego trybu życia oraz przypisuje strój: czarny płaszcz z białym krzyżem.
Członkowie zakonu dzielili się - zależnie od swojego pochodzenia i wykształcenia - na trzy klasy: braci rycerzy, których obowiązkiem była walka z muzułmanami, braci kapłanów - opiekujących się sprawami duchowymi i braci posługujących - pielęgnujących chorych i pielgrzymów. Zakon rozprzestrzenił się szybko po całej Europie. Najgroźniejszym jego przeciwnikiem był inny rycerski zakon - Templariuszy. Po rozwiązaniu Templariuszy w r. 1312 Joannici przejęli dużą część ich majątków. Wypędzeni przez mahometan Jerozolimy przenieśli się Joannici najpierw na wyspę Phodos (1309 r.), potem na Maltę (1530 r.). Sprawy Ziemi Świętej nie obce były śląskiemu rycerstwu i książęcym dworem w wyprawie krzyżowej bierze już udział Władysław Wygnaniec w r. 1147.
Rychło też, bo już w XII wieku pojawiają się Joannici na Śląsku, dokąd przybywają z małopolskiego Sandomierza oraz z sąsiednich Czech. Za pontyfikatu biskupa Żyrosława (1170 -1198 r.) powstają komandorie: w Tyńcu k. Wrocławia, Bardzie Śląskim i największa i najznaczniejsza ze wszystkich - w Strzegomiu - dar kasztelana ryczyńskiego Imbrama (1100 r.). Filiami tej właśnie strzegomskiej komandorii były właśnie - obok Lwówka - także i Cieplice. W posiadaniu Joannitów pozostawały Cieplice do połowy XIV w. a więc całe 100 lat. Dokładnie data ustąpienia Joannitów z Cieplic nie jest znana.
Od r. 1592 Schaffgotschowie z Chojnika otrzymują tytuł "Wolnego Pana" ("Freiherr"), a od r. 1605 zostają dziedzicznymi właścicielami "państewka" żmigrodzkiego, graniczącego bezpośrednio z Królestwem Polskim. Od tego czasu przez cały wiek XVIII datują się ścisłe związki z rodami polskimi, Piastami Legnicko - Brzeskimi, a nawet polityczne kontakty z Polską. I tak żona Hansa Ulryka - straconego w procesie Wallensteina (r. 1635), pomimo dwukrotnych interwencji króla polskiego Władysława IV, była Barbara Agnieszka, córka Joachima Fryderyka księcia legnicko - brzeskiego. Jedna córka z tego małżeństwa – Anna Elżbieta zostaje żoną polskiego generała i wojewody malborskiego, starosty w Dzierzgoniu i Człuchowie Jakuba Weihera, drugi syn - Jan Ulryk zostaje pułkownikiem polskim na służbie Michała Korybuta Wiśniowiockiego, zaś najstarszy syn - Krzysztof - Leopold dziedziczący zresztą po ojcu dobra chojnicko - gryfowskie utrzymuje żywe kontakty z Polską i czterokrotnie jeździ z poselstwami do Polski. W r. 1683 towarzyszy Janowi III Sobieskiemu w czasie wyprawy wiedeńskiej jako cesarski pełnomocnik, a w r. 1687 gościł w swym zamku żonę Jana III - Marysieńkę. Po bezpotomnej śmierci swego siostrzeńca (po matce) Jerzego Wilhelma, ostatniego piasta (r. 1675). Krzysztof - Leopold zajmuje dla cesarza księstwo Legnicko - Brzeskie i jako jedyny najbliższy potomek (po kądzieli) przyjmuje herb Piastów Legnicko - Brzeskich (2 orły piastowskie, 2 biało czerwone szachownice), który odtąd staje się głównym herbem Schaffgotschów (to tak zwany "duży herb"). W posiadaniu Schaffgotschów pozostają cieplice do roku 1945.
9 czerwca 1403 r. o godzinie 9 rano pod starą lipą rosnącą nad rzeką Kamienną w pobliżu źródeł dokonuje się ważny akt dla dalszych dziejów Cieplic: Gotscho Schoff funduje prebendę dla 4 mnichów – cystersów z pobliskiego opactwa w Krzeszowie i uposażą ją należycie dając: jedno z dwóch znanych źródeł (cieplejsze), folwark w Cieplicach, młyn w Malinniku wraz z lasem, wieś Wojcieszyce oraz swobodnego połowy ryb w rzece Kamiennej. Potem prebenda ta została powiększona do 12 mnichów i zbudowano pokaźny budynek klasztorny. Jeszcze tego samego roku (17. IX) biskup wrocławski Wawrzyniec nie tylko akceptując fundację, ale ponadto zatwierdza patronat opata kościołem parafialnym wraz z prawem mianowania proboszcza. W roku 1810 władze pruskie kupują dobra klasztorne. W tym samym roku odkupuje je od władz Schaffgotsch, stając się na powrót właścicielem całych Cieplic.
Wiek XVII - choć jest dla Śląska okresem niemieckiego panowania Habsburgów – nie przerywa żywych wciąż kontaktów między resztą Polski, a tradycyjnym polskim uzdrowiskiem jakim wciąż pozostają Cieplice. Polacy stanowią nadal główny trzon uzdrowiskowych gości.