O interwencję proszą ministra właściciele winnic, gospodarstw agroturystycznych i samorządy lokalne. I nie chodzi o wątpliwej jakości trunki z dolnych sklepowych półek. Autorzy listu mają na myśli smaczne wina i nalewki robione według tradycyjnych metod i z własnych owoców, które, jak twierdzą, cieszyłyby się na pewno wzięciem.
Na Dolnym Śląsku powstaje winno-miodowy szlak agroturystyczny Grodziec. Wymyślił go Leszek Telatyński z Lubina. A że jest u nas sporo pasiek i kilkudziesięciu rolników ma przydomowe plantacje winogron i wytwarza tradycyjne wina, szlak nazwano miodowo-winnym.
Właśnie powstają dwie jego trasy, które tworzą wielokilometrową pętlę wiodącą od zamku na Grodźcu przez okoliczne miasteczka i wsie. Zamysł jest taki, by leżące przy szlaku gospodarstwa agroturystyczne oferowały turystom tradycyjne wina i nalewki.
Gospodarze i władze gmin przyklasnęli pomysłowi. Problem polega na tym, że każdy alkohol w Polsce podlega przepisom o podatku akcyzowym. I jeśli przydomowi producenci chcieliby zgodnie z prawem sprzedawać swoje wina turystom, musieliby spełniać szereg warunków niemożliwych do spełnienia, np. mieć skład podatkowy do przechowywania alkoholu i ciągły dozór celnika!
- Ustawodawca nie zostawił furtki dla małych wytwórców. Nie mogą formalnie wina sprzedawać. Nawet dać komuś w prezencie, bo to butelka bez wymaganej akcyzy - wyjaśnia Leszek Grala, prezes Dolnośląskiej Izby Rolniczej. - Dochodzi do takich sytuacji, że drobni wytwórcy sprzedają, choćby na festynach, kartonowe pudełka po 20 złotych. A wino lub nalewka w kartonie są "bezpłatnym dodatkiem".
Producentom zależy więc na tym, by nasze przepisy dostosować do tych z Unii Europejskiej, która nie przewiduje takich absurdalnych sytuacji prawnych.
Będą zmiany
- Będą nowe przepisy o podatku akcyzowym - zapowiada Majka Hiż z Ministerstwa Finansów. - Jest projekt ustawy. Przed wakacjami ma trafić do Sejmu. W nowym roku zmiany mają wejść w życie.