Do zdarzenia doszło w nocy z piątku na sobotę. Nastolatek widocznie szukał przygód: urządził sobie legowisko pod stosem drewnianych tyczek, które były przygotowane do znakowania szlaków przed zimą. W nocy rozpętała się burza i 17-latka trafił piorun. Na szczęście, nie stracił on przytomności. Przerażonego chłopaka znaleźli dwaj inni turyści, którzy szli do schroniska "Na Szrenicy". Zabrali go ze sobą.
- Kierowniczka schroniska zaproponowała, że wezwie pomoc, ale ten odmówił – mówi Maciej Abramowicz, naczelnik Karkonoskiej Grupy GOPR. - Dopiero następnego dnia rano szefowa nie ustąpiła i wezwała ratowników.
Nastolatek trafił do szpitala, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Jak podkreślają ratownicy, to zdarzenie to najlepszy przykład, że nocowanie na dziko w górach może skończyć się tragicznie. Pogoda w szczytowych partiach Karkonoszy zmienia się jak w kalejdoskopie i doprawdy trudno ją przewidzieć.