- To było w sobotę, zaraz po świętach - mówi nasza rozmówczyni. - Korek zaczynał się już na wysokości Muzeum Energetyki. Jechaliśmy jeden za drugim, nie szybciej jak 20 km/h. Jak mówi, tłoczno było też w drugi dzień świąt. - Wtedy jeszcze jakoś dało się przejechać - mówi.
Olbrzymi korek powstał też wczoraj. Rząd aut rozpoczynał się już w okolicach Wodospadu Szklarki. I to nie tylko z powodu wypadku, do jakiego doszło przy wyjeździe ze Szklarskiej Poręby. Droga przez większość czasu była przejezdna.
- Tak jest ostatnio co weekend - powiedzieli nam taksówkarze. - Najgorzej jest od 10 do 13. Miasto pod Szrenicą przeżywało prawdziwe oblężenie w okresie świąteczno-noworocznym. Tłumy ludzi jechały na stoki zjazdowe w Szklarskiej Porębie. To m.in. dlatego, że były lepsze warunki do jazdy niż w Karpaczu. Sporo turystów wybierało się na trasy biegowe do Jakuszyc. - Trudności z dojazdem powinny być jeszcze w niedzielę, kiedy większość przyjezdnych będzie wracać do domu. Potem wszystko wróci do normy i dojazd będzie dużo łatwiejszy – dowiedzieliśmy się w informacji turystycznej.
Tyle, że za dwa tygodnie można spodziewać się powtórki z rozrywki. Rozpoczynają się bowiem zimowe ferie. Zbawieniem dla kierowców byłaby obwodnica Szklarskiej Poręby. Jej budowa to jednak odległe plany.