Zdaniem urzędników, kiepsko jeździ się tylko drogą nr 5 z Wrocławia do Trzebnicy, fragmentem drogi nr 3 z Lubina do Polkowic, a także w okolicach Chojnowa i Jeleniej Góry. Jacek Gałuszka, komendant powiatowy policji z Oławy, nie kryje zaskoczenia treścią urzędniczego raportu. Twierdzi, że dolnośląskie drogi są fatalne. Za stan szos w powiecie oławskim chce pozwać do sądu zarówno zarządcę dróg krajowych, jak i Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei, która odpowiada za trasy wojewódzkie. - Kończę przygotowywać wnioski w tej sprawie - mówi Gałuszka. Twierdzi, że wciąż rosnąca liczba wypadków i kolizji w powiecie oławskim, to właśnie efekt fatalnego stanu nawierzchni.
Kierowcy wciąż wpadają w dziury i niszczą samochody. Jazda po takich trasach jest więc bardzo niebezpieczna. Urzędnicy z GDDKiA zapowiedzią Gałuszki są zaskoczeni. - Droga z Wrocławia przez Oławę do granicy województwa była przecież remontowana w całości w 2005 i 2006 r. Zrobiliśmy tam nawierzchnię i pobocza. Dziwi nas ten wniosek, bo ta droga zakwalifikowana jest w klasie A, czyli najwyższej - tłumaczy Joanna Wąsiel, rzecznik GDDKiA we Wrocławiu. - Każdy ma prawo pójść do sądu. Także pan komendant. Dziury łatamy na bieżąco i jeszcze sporo inwestujemy w remonty - twierdzi Roman Stefunko, zastępca dyrektora ds. technicznych w Dolnośląskiej Służbie Dróg i Kolei. Przekonuje, że akurat w powiecie oławskim drogi nie są takie najgorsze. Wylicza, że remont trwa właśnie w Oławie przy ul. Wiejskiej i ul. Chrobrego oraz w Gaju Oławskim. - Urzędnicy wymieniają najlepsze drogi, a zapominają o wielu kilometrach.
Prawda jest jednak taka, że kierowcy, którzy przejeżdżają przez Dolny Śląsk, uważają, że po żadnym regionie nie jeździ się tak źle, jak u nas. Choć samorządowcy zapowiadają, że za 4 lata, na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, będzie lepiej, to sami rezygnują z ważnych dla regionu inwestycji drogowych. Tak stało się pod koniec ubiegłego roku. O tym, że jesteśmy w ogonie, świadczą liczby. Samorząd Dolnego Śląska na transport (także kolejowy) w latach 2007-2013 ma zarezerwowane niecałe 228 milionów euro ze środków unijnych. To niespełna 19 proc. najważniejszych wydatków województwa.
Tymczasem w Wielkopolsce samorządowcy na drogi chcą przeznaczyć prawie 39 proc. pieniędzy, jakie dostaną z Brukseli. Mazowsze zamierza wydać na tę dziedzinę 29 proc. gotówki, Zachodniopomorskie - 26 proc., Śląsk - 25 proc., a Łódzkie - 22 proc. Kierowcom nie pozostaje na razie nic innego niż wiara, że będzie lepiej.