Karkonosze Karkonosze i Sudety
Dolny Śląsk
Karkonosze - artykuły » Golebiewski Karpacz opi...
» Kryształy z duszą
» Powojenne losy dawnego ...
» Droga Sudecka i Zakret ...
» Młyn św. Łukasza
» Kopalnia kwarcu Stanisl...
» Kosciol parafialny oo f...
» Spotkanie rowerzystow z...
» Bezwzględna zima
» Zamek Lenno 2010
» Mapa i kompas
» Linia przez Szklarska P...
» Gustaw Heinrich – pra...
» Rozne kije rozne dyscyp...
» Gory Sokole i Rudawy Ja...
» Pamiatkowy kamien w Szk...
» Uważaj na burze!
» Chojnik
» Szlak Waloński
» Izery radonowa woda zdr...

Forum karkonoskie » Najpiekniejsze zakatki ...
» Schronisko Odrodzenie
» Szlaki piesze
» w sprawie wyciagu na sz...
» Poruszanie sie po Karko...
» Tesknie za Karkonoszami
» wybiera sie ktos w kark...
» Ciekawe spotkania
» Sklep Firmowy HiMountai...
» DUCHY,STRACHY ITP.
» ktos chetny na krotki w...
» Poszukuje literatury Wi...
» Wydawnictwa Karkonosze
» Opowiadania o Karkonosz...
» Mapa szlaki kilometraz
» Oznakowanie szlaków
» Kozie Grzbiety - szlak
» oszpecanie Karkonoszy
» WIELKIE WĘDROWANIE
» Wiosna 2011

Gerhart Hauptmann - karkonoski noblista
Podgórzyn

Hauptmann

Tunel kolejowy w Kowarach

Szóstego czerwca 2006 roku minęła 60-ta rocznica śmierci karkonoskiego noblisty, Gerharta Hauptmanna. Szwedzka Akademia wyróżniła poetę doroczną nagrodą w dziedzinie literatury w roku 1912, niemal w same 50-te urodziny, gdy mieszkał już w Jagniątkowie. Pomimo dość szybkiej recepcji jego dzieł w podzielonej wówczas Polsce, dziś wydaje się twórcą nieco przebrzmiałym.

Gerhart (w dzieciństwie i młodości noszący imię Gerhard w normalnej pisowni) Johann Robert urodził się 15 listopada 1862 roku w Szczawnie-Zdroju, jako czwarte dziecko tamtejszego hotelarza, Roberta Hauptmanna, syna tkacza z Malinnika. W prowadzonym przez rodziców pensjonacie „Zur preußischen Krone” (dziś „Korona Piastowska”) spędził kilkanaście lat, do rozpoczęcia nauki w Szkole Realnej przy dzisiejszym pl. Teatralnym we Wrocławiu oraz niezbyt udanych prób studiów rzeźbiarskich. Chęć bycia artystą jednak go nie opuściła, w czym wspierał go starszy brat, Carl, studiujący filozofię w Zurychu i rozpoczynający tam działalność literacką – wcześniej był on także pierwszym nauczycielem Gerharda i korektorem jego wczesnych prac (m.in. Opowiadanie „Dróżnik Thiel” czy dramat „Przed wschodem słońca”).

Marzenia obu braci mogły się spełnić dzięki... wspólnemu teściowi. Trzej młodzi Hauptmannowie (trzecim był Georg, zajmujący się w Hamburgu handlem kawą) w krótkim czasie poślubili trzy córki drezdeńskiego bankiera nazwiskiem Thienemann. Posag umożliwił m.in. zakup w roku 1890 domu w Szklarskiej Porębie Średniej (dzisiejsze Muzeum – filia Muzeum Karkonoskiego), gdzie powstały także pierwsze i najważniejsze dzieła późniejszego noblisty: „Tkacze” (Die Weber, później także wydane w dialekcie śląskim pod tytułem De Waber), „Wniebowzięcie Hanusi” i „Futro bobrowe”.

Żadna z późniejszych prac Gerharta Hauptmanna nie przyniosła mu takiej sławy, tylu wiernych czytelników, ale i wrogów, co „Tkacze” – dramat opowiadający o powstaniu tkaczy z Gór Sowich w roku 1844. Berlińska prapremiera 25 września 1894 wywołała wprawdzie skandal na dworze cesarskim, ale miejsce pisarza ze Szklarskiej Poręby w gronie najważniejszych twórców literatury niemieckiej było już pewne. Kolejne dzieła o nie mniejszym zaangażowaniu społecznym miejsce to tylko potwierdziły.

W tym samym czasie pojawiły się jednak kłopoty małżeńskie, które po kilkumiesięcznym wyjeździe pisarza do Stanów Zjednoczonych, ostatecznie doprowadziły do rozwodu. Maria Thienemann z trzema synami powróciła do Drezna, zaś Hauptmann przeprowadził się do Berlina, a następnie sąsiedniego Erkner, gdzie mieszkał już wczaeśniej (w latach 1885-1889), a dziś znajduje się muzeum i spora część archiwum pisarza.

Później podobne problemy stały się udziałem Carla Hauptmanna – jego pierwsza żona, Martha z Thienemannów do końca życia pozostała jednak najbliższą przyjaciółką i powierniczką pozostałego w Szklarskiej Porębie pisarza-filozofa. Twórczość i postać Carla warta jest osobnej opowieści. Warto jednakże wspomnieć, że jego anonimowa korekta literacka „Chłopów” przyczyniła się do otrzymania literackiej nagrody Nobla przez Władysława St. Reymonta w roku 1924. W niemieckiej wersji powieści Boryna i Antek posługują się dialektem z Karkonoszy, którym doskonale władał doktor filozofii ze Szklarskiej Poręby.

Wizja powrotu do krainy Ducha Gór nie opuszczała i jego młodszego brata. Coraz popularniejszy (i bogatszy) Gerhart Hauptmann snuł marzenia o pustelni w górach i zgoła baśniowym zamku. W roku 1900 marzenia stały się rzeczywistością: rozpoczęła się budowa „Willi Łąkowy Kamień” (Haus Wiesenstein) w Jagniątkowie. W ciągu 14 miesięcy dom był gotowy i 11 sierpnia 1901 roku pisarz wprowadził się do swojej „twierdzy” u stóp Karkonoszy.

W domowej kaplicy w roku 1904 Hauptmann poślubił młodszą o 18 lat skrzypaczkę i aktorkę, Margarethę Marschalk, z którą dotąd przez większość czasu podróżował: do Ameryki Północnej, Szwajcarii, Grecji oraz swoich ulubionych Włoch. Jego pisarstwo z wolna zaczęło tracić dotychczasowy „rewolucyjny pazur”, zaczęło się natomiast skłaniać ku symbolizmowi. Równocześnie jednak nie ubywało w twórczości Hauptmanna motywów, postaci i miejsc związanych z Karkonoszami. Wyszukiwał w górach elementy magiczne, baśniowe i osadzał w nich opowieści ocierające się zgoła o antyk czy stylizację biblijną. Niebywałym wydarzeniem dla pisarza – ale i całych Karkonoszy – była decyzja Akademii Szwedzkiej z roku 1912: laureatem literackiej nagrody Nobla został właśnie Gerhart Hauptmann. W uzasadnieniu wskazywano na wyjątkową „płodność” pisarza.

Wojna światowa i upadek dotychczasowych porządków w Niemczech przyczyniły się do wycofania się Hauptmanna z życia publicznego. Dopiero po powstaniu Republiki Weimarskiej, do głosu na krótko powrócił dawny „Hauptmann-demokrata”; w tym czasie otaczał się także czołowymi przedstawicielami świata literackiego i artystycznego, którzy częstokroć byli gośćmi przeciągających się długo w noc kolacji w Jagniątkowie. Z wolna główny punkt ciężkości twórczości i fascynacji „pana Gerharta” (jak nazywała go okoliczna ludność) przenosił się na świat antyczny – w tym współczesnym robiło się bowiem coraz bardziej „ciasno”.

Jakkolwiek pisarz nie odciął się wyraźnie od postępującego w ówczesnych Niemczech narodowego socjalizmu, to z pewnością nie należał do zwolenników brunatnego reżimu. Brak wyraźnej postawy wobec Hitlera i jego współtowarzyszy zarzucało nobliście wielu twórców, którzy po roku 1933 wyjechali z Niemiec. Wśród krytycznych emigrantów był m.in. Tomasz Mann, którego Hauptmann wprowadził na szerokie wody literackiego świata. Zachowały się urodzinowe telegramy Hauptmanna do wysokich urzędników III Rzeszy, ale obchody jego 80-tych urodzin w roku 1942 nie odbyły się w Berlinie (z którym wszak przez dłuższy czas był związany), ale w dość ograniczonym gronie w Wiedniu i Wrocławiu.

Był to zresztą czas, kiedy starzejący się pisarz z rzadka opuszczał zaciszny Jagniątków; w styczniu 1945 wyjechał na kurację do sanatorium w poddrezdeńskim Loschwitz. Tam również zastało go bombardowanie stolicy Saksonii. Obserwując płonące miasto Hauptmann zapisał w swoim dzienniku: „Kto zapomniał już łez, w Dreźnie może ich nauczyć się na nowo”. Przez Jablonec nad Nysą Margarethe Marschalk i Gerhart Hauptmann wrócili do Jagniątkowa i w niepewności oczekiwali wkroczenia Armii Czerwonej. Dla własnej pewności oraz w celu poinformowania wkraczających żołnierzy, kto mieszka w Willi Wiesenstein (Łąkowy Kamień), pisarz przygotował wydane w Rosji (już od roku 1901) rosyjskie tłumaczenia swoich dzieł. Jeden z pierwszych czerwonoarmistów, którzy weszli do willi Hauptmanna, przejrzawszy książki, wybełkotał do pielęgniarza poety: „Jak kościół albo Kreml – rozumieć…” (cyt. Gerhart.Pohl, Bin ich noch in meinem Hause?, s. 44). W krótkim czasie w Jagniątkowie pojawił się także pułkownik Sokołow, wielki admirator dzieł Hauptmanna; dla bezpieczeństwa wystawił straż przy domu, dla ochrony pisarza przed wybrykami zdobywców, ale i pojawiającymi się w okolicy szabrowników.

Ostatnie miesiące życia Hauptmanna dokumentuje przygotowywana właśnie w wersji polskiej książka G.Pohla „Bin ich noch in meinem Hause” (Czy jestem jeszcze w swoim domu?) oraz wystawiona na deskach jeleniogórskiego Tetaru im. C.K.Norwida sztuka pt. „Hauptmann” Jerzego Łukosza. Dla pisarza był to czas rozdarcia i niepewności. Z jednej strony nobilitujące propozycje ze strony niemieckiej; z drugiej strony – chęć pozostania we własnym „zamku wśród gór”. Ten niepokój wyraził się także w ostatnich słowach noblisty, wypowiedzianych na 3 dni przed śmiercią: Czy jestem jeszcze w swoim domu?...

Hauptmann pozostał w nim nie tylko do śmierci (6 czerwca 1946), ale i przez... kolejnych 6 tygodni. Tyle czasu potrzebowano bowiem na wydanie zgody na wywóz zwłok za granicę. Na wyraźne bowiem życzenie żony, wspieranej przez stronę niemiecką, a wbrew woli pisarza, postanowiono pochować go na bałtyckiej wyspie Hiddensee, gdzie od roku 1930 znajdowała się letnia rezydencja Hauptmannów. Specjalny pociąg wyruszył z Jeleniej Góry 21 lipca 1946 r. przez Forst do Stralsund, wioząc nie tylko zwłoki pisarza, całą jego bibliotekę i wyposażenie domu, ale także sześć niemieckich rodzin z sąsiedztwa willi Wiesenstein. Pięć dni później Gerhart Hauptmann został pochowany wedle swojego życzenia w habicie franciszkańskim z osobistym egzemplarzem autobiograficznej „Przygody mojej młodości” pod głową.

W roku 1957 zmarła Margaretha Marschalk, zaś w początkach lat sześćdziesiątych w zachodnioniemieckiej prasie opisywano sprzedaż sporej części biblioteki Hauptmanna przez jednego z jego synów. W tym samym czasie willa w Jagniątkowie stała się domem wczasów dziecięcych „Warszawianka”, choć początkowo rozważano także przekazanie jej pod zarząd Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, a później – w posiadanie Leopolda Staffa. Od roku 2001 „Muzeum Miejskie – Dom Gerharta Hauptmanna” poza funkcją wystawienniczą, prowadzi także działalność dydaktyczną, badawczą oraz organizuje przedsięwzięcia kulturalne, związane głównie z obszarem wymiany kulturalniej między Polską a Niemcami.

Emil Mendyk

Dodany dnia 28-11-2007 11:01
komentarzy: 0, wyświetleń : 4147
Komentarze Brak komentarzy.
Dodaj komentarz Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Przetargi.pl i zamówienia publiczne
Turystyka - Wypoczynek - Wycieczki - Podróże - Travel - Noclegi - Urlop

Zdjęcia Karkonoszy Puchar_Samotni_127.JPG
Puchar Samotni 2009

» Bufet na stacyjce Harra...
» Harrachov Centrum
» Mumlavska Bouda
» Harrachov Kapliczka
» Harrachov hotel
» Harrachov Stacja
» Zamarzniety jeep na sta...
» Zamarznięta para
» Samotnik
» Zima pod Szrenicą
» Filmy o Karkonoszach

Karkonosze
Zobacz
Logowanie
Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Przypomnij hasło

Zarejestruj się!
Użytkowników Online - gości online: 15
- zarejestrowanych: 331 / 0
- najnowszy: izer