Z wyjątkiem Jeleniej Góry, duże miasta naszego regionu forsują kosztowne inwestycje. Władze Legnicy zakładają, że mimo kryzysu wpływy do budżetu wzrosną w 2009 r. o 40 mln zł. Pozwoli to wydać na inwestycje miejskie 79 mln zł, o 20 mln zł więcej niż w minionym roku.
- Wzrost środków przeznaczonych na inwestycje to także działanie antykryzysowe - przekonuje Tadeusz Krzakowski, prezydent Legnicy. - Pozwoli to na utrzymanie i stworzenie nowych miejsc pracy.
Prezydent Lubina Robert Raczyński także planuje wydać więcej na inwestycje - 50 mln zł (w minionym roku - 35 mln zł). - Obawiamy się recesji - nie ukrywa Krzysztof Maj, rzecznik prezydenta. - Jeżeli w ciągu roku zaczną spadać dochody, to niektóre inwestycje mogą zostać zawieszone.
Natomiast tegoroczny budżet Jeleniej Góry będzie mniejszy niż w 2008 roku. Na ten rok zaplanowano 306 mln zł wydatków, podczas gdy rok wcześniej było to 325 mln złotych. - Budżet zmalał, bo zakończyliśmy kilkuletnią dużą inwestycję, jaką była budowa kanalizacji dla części miasta - wyjaśnia wiceprezydent Jeleniej Góry Jerzy Łużniak.
Wałbrzych chce wydać na inwestycje 32 mln zł. - Planujemy dużo prac drogowych, by zmienić wizerunek miasta kojarzonego z dziurawymi ulicami - tłumaczy prezydent Piotr Kruczkowski.
Każda z tych inwestycji będzie dofinansowana przez Unię Europejską, która pokryje połowę kosztów.
Do budżetów zaproponowanych przez prezydentów miast radni zgłosili sporo wątpliwości. Wiadomo już, że w Legnicy będzie sporo poprawek. 9 stycznia zapowiada się burzliwa sesja budżetowa. Jeleniogórscy rajcy zastanawiają się, skąd prezydent zamierza wziąć pieniądze na inwestycje, jeśli miasto nie otrzyma unijnych dotacji. W wałbrzyskiej radzie przewagę mają zwolennicy prezydenta i prawdopodobnie przegłosują budżet taki, jaki zostanie im przedstawiony.
Problem jest w Lubinie. Radni zgłosili aż kilkadziesiąt poprawek. Przyjęli budżet z zapisanym w nim kredytem na 50 mln zł. Potem jednak nie zgodzili się na jego zaciągnięcie. Do zbilansowania lubińskiego budżetu brakuje więc 50 mln złotych. Sprawa trafiła do Regionalnej Izby Obrachunkowej.