Zdecydowanie najgorzej jest w regionach wałbrzyskim i jeleniogórskim. Tam tylko 2 z popularnych miejsc ma w tej chwili potrzebne pozwolenia sanepidu. Wałbrzyszanie nie mogą kąpać się bezpiecznie nad popularnym zalewem w Grzędach Górnych ani w Starych Bogaczowicach.
Pierwsze z nich ma być otwarte dopiero od przyszłego tygodnia. Drugie najprawdopodobniej w tym roku w ogóle nie będzie działać. Teraz po wodzie nie ma tam ani śladu, co więcej, nikt nie zgłosił się do gminy z chęcią wydzierżawienia akwenu.
Żeby się wykąpać na świeżym powietrzu, wałbrzyszanie muszą jechać albo do Jaworzyny Śląskiej, nad zbiornik Jaworzyna, albo aż do Radkowa u podnóża Gór Stołowych. To jedyne czynne kąpieliska w byłym województwie wałbrzyskim. Zarządcy tego w Polanicy-Zdroju w ogóle nie zwrócili się do sanepidu, a zbiornik bez badań nie może legalnie działać. Z kolei wyniki próbek wody zalewu w Starej Morawie koło Stronia Śląskiego znane będą dopiero w poniedziałek.
Jeszcze gorzej jest w okolicach Jeleniej Góry. Tam nie można zażyć kąpieli wodnych ani w żwirowni w Rakowicach Małych, ani nad zalewem w Złotnikach. Ich los rozstrzygnie się w poniedziałek, bo wtedy będą znane wyniki próbek wody. Natomiast zarządca kąpieliska Falklandy w powiecie bolesławieckim w ogóle nie zgłosił się do inspektorów o kontrolę.
Dopiero na 1 lipca planowane jest uruchomienie kąpieliska Czocha w Stankowicach-Suchej. Niezbędnych pozwoleń nie mają też inne akweny, np. w powiecie lubańskim - w Siekierczynie i Karłowicach.
Szans na kąpiel nie mają też mieszkańcy Zgorzelca. Zamknięte są zbiorniki w Niedowie i Czerwonej Wodzie koło Węglińca.
O wiele bardziej komfortowa jest sytuacja tych, którzy mieszkają w regionie legnickim. Tam można pluskać się we wszystkich kontrolowanych przez sanepid kąpieliskach. Woda bez zarzutu jest w zbiorniku miejskim Kormoran, na kąpielisku w Jezierzanach i w 2 zbiornikach w Rokitkach pod Chojnowem. Warunkowo dopuszczony do użytku został zalew w Kunicach. - Woda jest tam po prostu za mało przejrzysta - wyjaśnia Krystyna Szczebel z legnickiej stacji sanitarno-epidemiologicznej. - To przez plankton. Ale to w żaden sposób nie zagraża zdrowiu, a tym bardziej życiu kapiących się.
W tamtym rejonie nie działa jeszcze tylko ośrodek w Przemkowie i Zalew Złotoryjski. Jednak to ma się zmienić już w przyszłym tygodniu.
Lista miejsc do letnich kąpieli w okolicach Wrocławia też jest mocno okrojona. W tej chwili otwarte są tylko zbiorniki Glinianki i Morskie Oko. Kąpać można się również w Ośrodkach Wypoczynku Świątecznego w Białym Kościele (powiat strzeliński) i w Środzie Śląskiej. Niestety, w tym roku wrocławianie nie wykąpią się w zbiorniku w Jelczu-Laskowicach. Tam gmina wypowiedziała zarządcy akwenu umowę dzierżawy na początku roku. Ten nie zgodził się z tą decyzją i się odwołał. Rozwiązaniem konfliktu zajmuje się teraz sąd.
Co najmniej do poniedziałku nie można kąpać się też na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji w Miliczu. Właściciel nie zdążył dotąd załatwić wszystkich formalności. Podobnie jest w Wiszni Małej, Wilczynie Leśnym i na gliniankach w Pęgowie. Zamknięte na razie są też kąpieliska pod Oleśnicą i Wołowem.
Policjanci apelują do rodziców, by ich dzieci kąpały się tylko w zbiornikach strzeżonych przez ratowników. Ze statystyk wynika bowiem, że najczęstszą przyczyną utonięć jest właśnie kąpiel w miejscach niestrzeżonych. Od początku maja tego roku tylko pod Wrocławiem utonęło już 5 osób.
Gdzie się kąpać?