- Kilkadziesiąt koszy rozstawionych jest w miejscach, gdzie turyści mogą odpocząć na ławeczce i zjeść posiłek - tłumaczy Michał Makowski z Karkonoskiego Parku Narodowego. - Tam łatwo dojechać samochodem i je opróżnić - wyjaśnia. - Zaśmiecający park turyści są jednym z naszych największych problemów - przyznaje Barbara Wieniawska-Raj z Karkonoskiego Parku Narodowego. - Najgorzej jest od maja do końca wakacji - dodaje. Górskie szlaki są sprzątane praktycznie codziennie. Odpowiada za to firma wyłaniana co roku w przetargu.
W minionym roku sprzątanie szlaków kosztowało KPN 65 tys. zł. W tym roku na ten sam cel wydano już 49 tys. zł. Jak rozwiązać problem? Park planuje wprowadzenie specjalnych papierowych toreb, które będą dostawali turyści wchodzący na teren KPN. - Przy wyjściu będą torbę ze śmieciami oddawać i w zamian otrzymają jakiś gadżet - zapowiada Makowski.
Niedawno góry sprzątała 50-osobowa grupa miłośników Karkonoszy z całej Polski. Wyczyścili 34 trasy w Karkonoszach i zebrali pół tony śmieci. - Największy bałagan jest tam, gdzie turystom łatwo się dostać - zauważa Andrzej Matusiak, jeden z organizatorów akcji. To dojścia do punktów widokowych oraz łatwe trasy spacerowe. - Brak koszy to skandal - mówi Krzysztof Malawski, przewodnik sudecki. - Z drugiej strony turystom brak kultury.
Za zaśmiecanie gór strażnicy KPN mogą wlepić 250 zł mandatu. Ale nikogo nie przyłapali na gorącym uczynku.