Po kopalni uranu zostało tylko kilka nieczynnych szybów. Miasteczko tętni życiem przede wszystkim za sprawą rzesz turystów, którzy chętnie je odwiedzają. Jedni zjeżdżają tutaj poznać historię miasta, zwiedzić tajemnicze sztolnie, inni po to, żeby wędrować po pięknych, polskich górach. Kowary są bowiem dużym węzłem górskich szlaków pieszych. Można stąd wyruszyć w Karkonosze i Rudawy Janowickie. Pod Przełęczą Kowarską jest zaś jeden z najdłuższych tuneli kolejowych w Polsce.
Zimą można tu pobiegać na nartach. Szlaki poprowadzone są drogami leśnymi, po stokach Góry Wołowej i Czoła. Na trasy można dostać się z różnych części miasteczka. Amatorzy białego szaleństwa mogą też rozpocząć bieg od Przełęczy Okraj (1046 m n. p. m.). W tym miejscu znajduje się już byłe drogowe przejście graniczne. Stanowi ono węzeł, który łączy kowarskie szlaki z trasami w Czechach, zwłaszcza Karkonoską Cestą i pętlami w Małej Upie.
Do Kowar nie mają się po co wybierać jedynie zwolennicy nart zjazdowych. Pozostałości dawniej istniejących tam wyciągów rdzewieją na zboczach. Ale już w tym roku na górujących nad miastem stokach Sulicy i Czoła ma rozpocząć się budowa stacji narciarskiej z prawdziwego zdarzenia. Na 59 hektarach gruntów powstaną: 8-osobowa kolejka gondolowa, 6-osobowy wyciąg krzesełkowy oraz sześć mniejszych wyciągów orczykowych. Dwie najdłuższe trasy zjazdowe będą miały 1800 metrów. Powstanie też rynna snowboardowa oraz system sztucznego naśnieżania.
Od ośmiu lat grupa pasjonatów organizuje w Kowarach międzynarodowe zawody w Zjeździe Saniami Rogatymi. W tym roku impreza ma odbyć się 8 marca. Sanie posiadają rodowód alpejski, wywodzą się ze Styrii i Tyrolu. Saniami rogatymi zwie się je nie dlatego, że ciągną je rogate zwierzaki, ale ze względu na mocno wygięte w kształt rogów płozy. W Karkonosze sanie tego typu zostały przeniesione w pierwszej połowie XVI wieku przez czeskiego starostę górniczego Christofa von Gendorfa.