W Kotlinie Kłodzkiej pracownicy socjalni ruszyli już w teren. Sami docierają do poszkodowanych i szacują straty. Dzięki temu będzie można szybciej wypłacić ludziom pieniądze. A na nie czekają wszyscy. - Pomoc trafi nawet do tych, którzy nie chcieli o nią występować - zapewnia Małgorzata Pajor-Pijanowska, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej Gminy Wiejskiej Kłodzko. Tłumaczy, że niektórzy mieszkańcy najzwyczajniej wstydzą się poprosić o pomoc albo po prostu nie wiedzą, jakie trzeba spełnić formalności. Tam jest aż pół tysiąca poszkodowanych rodzin - najwięcej ze wszystkich zalanych przez wodę wśród dolnośląskich gmin.
Do Zofii Rabiej, powodzianki z Żelazna, pracownicy OPS na razie jeszcze nie dotarli. Kobieta nie została jednak bez pomocy. Straż graniczna dała jej łóżko polowe, materac i koc. Kobieta przyznaje, że pomoc przyszła szybko. - Już w poniedziałek 6 pograniczników przez cały dzień pomagało mi sprzątać zalany dom - mówi pani Zofia. - Jestem im bardzo wdzięczna, bo naprawdę dużo mi pomogli - podkreśla. Małgorzata Pajor-Pijanowska: Pomoc trafi nawet do tych, którzy nie chcieli o nią występować.
Pomoc nie dotarła jeszcze do wszystkich, bo tych potrzebujących jest naprawdę bardzo wielu. Oprócz pieniędzy, potrzebne są żywność i woda. Kłodzkie starostwo zorganizowało już zbiórkę niezbędnych środków higieny osobistej dla rodzin, które ucierpiały w powodzi. Można je przynosić do siedziby starostwa w Kłodzku przy ul. Okrzei 1 nr tel. 074-867-20-35.
Bardzo potrzebne są teraz także osuszacze powietrza. O przekazywanie takich urządzeń apeluje Kazimierz Szkudlarek, burmistrz Lądka-Zdroju, gdzie woda zalała prawie 150 domów. Instytucje i osoby fizyczne, które mogłyby wypożyczyć osuszacze, proszone są o kontakt telefoniczny, nr tel. 074-811-78-50.
- Powodzianom wciąż pomagają strażacy. Wypompowują wodę i porządkują domy i podwórza - dodaje Edyta Kropielnicka, rzeczniczka prasowa kłodzkiego starosty. - Cały czas rozwożona jest woda pitna. Najbardziej potrzebującym rozdaliśmy łóżka polowe i kołdry.
Na szczęście woda w rzekach cały czas opada. W poniedziałek tylko w dwóch miejscach nieznacznie były jeszcze przekroczone stany alarmowe. Jednak sytuacja w powiecie się stabilizowała. Niebezpiecznie było jedynie w gminach Żarów i Jaworzyna Śląska pod Świdnicą, gdzie rzeka Strzegomka wylała na pola i do lasów. Pod wodą stały również wiejskie boiska.
Mieszkańcy terenów dotkniętych powodzią przyznają jednak, że to nic w porównaniu z tym, co się działo jeszcze kilka dni temu. Wówczas, m.in. w Strzelcach, w niektórych domach było półtora metra wody. W gminie Świdnica zniszczone zostały mosty, drogi, przepusty. Na naprawę potrzebnych będzie co najmniej 14 milionów złotych. Przez cały dzień zamkniętych było kilka dróg, na które wylały lokalne rzeki, m.in. w Skarżycach, Modlęcinie i na trasie Krzyżowa - Wieruszów. Trwało wielkie sprzątanie. Do pracy ruszyły komisje, które będą szacować straty w uprawach.
Można już wpłacać pieniądze
O tym, czego ludzie potrzebują, można się dowiedzieć, dzwoniąc do ośrodków pomocy społecznej, starostw i urzędów.
Powiat kłodzki otworzył już specjalne konto bankowe, na które można wpłacać pieniądze na pomoc dla powodzian. Konto "Powódź w powiecie kłodzkim": 55 1090 2327 0000 0001 1216 0020 w Banku Zachodnim WBK. Pieniądze, jakie na nie wpłyną, zostaną przekazane gminom na pomoc osobom samotnym i w trudnej sytuacji materialnej, które szczególnie ucierpiały podczas powodzi.