Karkonosze Karkonosze i Sudety
Dolny Śląsk
Karkonosze - artykuły » Golebiewski Karpacz opi...
» Kryształy z duszą
» Powojenne losy dawnego ...
» Droga Sudecka i Zakret ...
» Młyn św. Łukasza
» Kopalnia kwarcu Stanisl...
» Kosciol parafialny oo f...
» Spotkanie rowerzystow z...
» Bezwzględna zima
» Zamek Lenno 2010
» Mapa i kompas
» Linia przez Szklarska P...
» Gustaw Heinrich – pra...
» Rozne kije rozne dyscyp...
» Gory Sokole i Rudawy Ja...
» Pamiatkowy kamien w Szk...
» Uważaj na burze!
» Chojnik
» Szlak Waloński
» Izery radonowa woda zdr...

Forum karkonoskie » Najpiekniejsze zakatki ...
» Schronisko Odrodzenie
» Szlaki piesze
» w sprawie wyciagu na sz...
» Poruszanie sie po Karko...
» Tesknie za Karkonoszami
» wybiera sie ktos w kark...
» Ciekawe spotkania
» Sklep Firmowy HiMountai...
» DUCHY,STRACHY ITP.
» ktos chetny na krotki w...
» Poszukuje literatury Wi...
» Wydawnictwa Karkonosze
» Opowiadania o Karkonosz...
» Mapa szlaki kilometraz
» Oznakowanie szlaków
» Kozie Grzbiety - szlak
» oszpecanie Karkonoszy
» WIELKIE WĘDROWANIE
» Wiosna 2011

Styl turystyki sudeckiej wiek XX
Styl turystyki sudeckiej wiek XIX

Historia turystyki w Sudetach

Uzdrowiska sudeckie

Wiek XX do roku 1945

Zwiedza się praktycznie wszystkie zakątki (o wyjątku wspomniano w p. 16.2), istnieje bardzo gęsta sieć hoteli, schronisk i gospód. Większość linii kolejowych w Sudetach Zach. jest zelektryfikowana, co znakomicie ułatwia szybki dojazd w góry. Liczba połączeń kolejowych jest parokrotnie większa niż dziś, a czas przejazdu często znacznie krótszy niż obecnie. Do Jeleniej Góry można też z Wrocławia i Berlina dolecieć samolotem. Jednak model turystyki niemieckiej preferuje krótkie spacery i wycieczki, których celem jest odwiedzenie zwykle tylko jednego miejsca. Stąd przy każdym takim obiekcie działa zwykle gospoda z noclegami i tego typu obiektów turystycznych jest znacznie więcej niż dziś. System znakowania szlaków jest zupełnie odmienny od przyjętego w polskich Karpatach (zob. p. 15.5) i nie chodzi tu tylko o wygląd znaków: dominuje system gwiaździsty, a szlaki są na ogół krótkie, do przejścia w czasie 2-4 godz. Różne lokalne towarzystwa górskie (zob. p. 15) działają w sposób wzajemnie nieskoordynowany a ich programy zagospodarowania gór różnią się czasem od siebie już w założeniach. W efekcie brak długich szlaków, brak rozwiniętej turystyki kwalifikowanej i tradycji uprawiania wielodniowych wędrówek.

Wyjątkiem był jeden bardzo długi szlak niemiecki wytyczony z Saary aż na Górę św. Anny na Górnym Śląsku, choć jednego odcinka Prudnik - Kędzierzyn nie wyznakowano). Oznakowany był niebieskim krzyżem św. Andrzeja na białym tle, a jego przebieg w Sudetach był zbliżony do dzisiejszego głównego szlaku sudeckiego. Ze schroniska Andrzejówka miał on odgałęzienie do Szczawna przez Chełmiec znakowane czerwonym krzyżem św. Andrzeja.

Brak także poszanowania ciszy wśród ogółu turystów, czego dowodem może być znany fragment wrażeń Mieczysława Orłowicza z wycieczki w Karkonosze na pocz. XX w.: „Myliłby się ten, kto idąc w Karkonosze spodziewał się, że zazna tu spokoju. Bynajmniej. Były to góry najbardziej hałaśliwe, jakie widziałem w życiu. (.) Zanim doszło się do schroniska ukrytego przeważnie w lesie, dodawały ducha do dalszego marszu napisy w rodzaju: „jeszcze 10 minut do najbliższego pilznera” – jeśli działo się to po stronie austriackiej – i odwrotnie: „jeszcze 10 minut do najbliższego piwa bawarskiego”, o ile chodziło o stronę niemiecką. (.) Połowa Niemców przychodziła tu na całe niedziele, żeby wykrzyczeć się do spuchnięcia gardła, wypić po kilkanaście halb piwa, o ile możliwości prosto z lodowni i zjeść po kilka par parówek, albo po kilka porcji gulaszu. Niewielki procent Niemców, chcąc zaimponować przechodniom mijanym na trasie wycieczki swoim obyciem z górami, wdziewał na niedzielne wędrówki kostiumy tyrolskie, które tygodniami chowane były w szafie jako przeznaczone do wdziewania na bale kostiumowe czy maskowe w Berlinie lub Dreźnie. Ludzie szanujący obyczaje górali w sposobie noszenia tego ubioru, który zostawiał dużą lukę między krótkimi skórzanymi spodenkami a wełnianymi sztylpami na łydkach, odsłaniając nagie kolana. Część wszakże nie mogła znieść nagości prawdopodobnie ze względu na ochronę kolan, które lada wiaterek narażał na reumatyzm i wciągała na kolana kalesony, stające się z każdą godziną bardziej brudne, tak że pod koniec dnia robiły wrażenie bardzo nieestetyczne. Owe brudne kalesony stały się niemal symbolem berlińczyka w tyrolskim kostiumie w Karkonoszach. (.) Wszyscy na ogół turyści śpiewali po drodze jak zarzynane woły i wśród tego ryku pijaków i chwiejnych korpusów wędrowało się całymi godzinami.”. M. Orłowicz: Moje wspomnienia turystyczne, Ossolineum Wrocław 1970, ss.520-521.



Dodany dnia 21-11-2007 14:26
komentarzy: 0, wyświetleń : 829
Komentarze Brak komentarzy.
Dodaj komentarz Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Przetargi.pl i zamówienia publiczne
Turystyka - Wypoczynek - Wycieczki - Podróże - Travel - Noclegi - Urlop

Zdjęcia Karkonoszy Słonecznik latem
Słonecznik

» Bufet na stacyjce Harra...
» Harrachov Centrum
» Mumlavska Bouda
» Harrachov Kapliczka
» Harrachov hotel
» Harrachov Stacja
» Zamarzniety jeep na sta...
» Zamarznięta para
» Samotnik
» Zima pod Szrenicą
» Filmy o Karkonoszach

Karkonosze
Zobacz
Logowanie
Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Przypomnij hasło

Zarejestruj się!
Użytkowników Online - gości online: 18
- zarejestrowanych: 331 / 0
- najnowszy: izer