- Tam jest śnieg, nie trzeba czekać pół godziny w kolejce na wyciąg, rzadko wieje i białe szaleństwo jest prawdziwą przyjemnością - wyliczał zalety Czech dr Jacek Potocki z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. - W Polsce czekamy w kolejce na wjazd co najmniej 20 minut - narzekał 24- letni Marek, zapalony narciarz.
- U nas rzuca się w oczy rażące niedoinwestowanie w infrastrukturę narciarską - mówi Jacek Potocki. - Każdy inwestor budując wyciąg, liczy na zyski. Jakie korzyści osiągnie z urządzenia zamkniętego przez większą część sezonu?
Wniosek? Dalszy intensywny rozwój narciarstwa zjazdowego w naszych górach nie ma sensu - stwierdza dr Potocki. Nie sprzyjają temu przede wszystkim warunki środowiskowe. Opady śniegu są u nas słabsze, pokrywa śnieżna utrzymuje się krócej z powodu cyrkulacji powietrza i wiatrów fenowych.
- Planowany wyciąg na Izbicę w Karpaczu jest pomyłką - mówi Jacek Potocki. Tam śnieg utrzymuje się średnio 80 dni, podczas gdy w Czechach na podobnej wysokości śnieg leży przez ok. 120 dni. Niestety, z działaniem ciepłych wiatrów fenowych nie poradzą sobie w polskich Karkonoszach nawet armatki śnieżne.
Co zrobić, by turyści nie uciekali? Budować kryte stoki, takie, jaki powstanie przy hotelu Gołębiewski w Karpaczu.
- Ważne jest, by w kurorcie było też co robić po nartach - mówi Marek. Samo spacerowanie po ulicach Karpacza czy Szklarskiej Poręby nie jest już żadną atrakcją.