Karpacz oficjalnie ma ich 9,5 tysiąca. Ale według Ryszarda Rzepczyńskiego, zastępcy burmistrza, może być jeszcze około 1000 niezarejestrowanych łóżek. Miasto powinno dostać około 1,9 mln zł opłaty klimatycznej, ale uzyskuje połowę tej kwoty.
Podobnie w Szklarskiej Porębie. Burmistrz Arkadiusz Wichniak w rejestrach ma 7 tys. miejsc noclegowych, a podejrzewa, że jest ich o 2 tys. więcej. Od niezarejestrowanych łóżek gmina nie pobiera opłaty miejscowej, bo ich właściciele nie płacą nawet podatków. Nie są więc zainteresowani doliczaniem do ceny pobytu taksy klimatycznej. Zdaniem Wichniaka szara strefa powoduje, że gminom brak pieniędzy na remonty dróg, chodników oraz modernizację szkół.
Kurorty, by minimalizować szarą strefę, wprowadziły oznakowanie obiektów. Tylko zarejestrowane hotele, pensjonaty czy kwatery mogą dostać tablicę z herbem miasta.
Ze Zbigniewem Kubielą, wiceprzewodniczącym rady miejskiej w Szklarskiej Porębie, rozmawia Rafał Święcki
Czy pobór opłaty klimatycznej jest skomplikowany?
Dlaczego więc są takie kłopoty z jej ściąganiem?